Koniec pewnej ery. Czy internet radiowy (Wi-Fi) ma jeszcze szansę w dobie światłowodu?

Koniec pewnej ery.   Czy internet radiowy  (Wi-Fi)   ma jeszcze szansę w dobie światłowodu?


Jeszcze kilkanaście lat temu, w miejscach gdzie operatorzy kablowi i telekomunikacyjni nie widzieli zysku, królowały małe firmy ISP świadczące usługi za pomocą łącz radiowych. Charakterystyczne, białe skrzynki na dachach domów i masztach stały się symbolem cyfrowej rewolucji na wsiach i obrzeżach miast. Dziś jednak technologia ta przeżywa swój zmierzch. W obliczu powszechnej ekspansji światłowodu, przestarzała technologia „radiówki” coraz częściej okazuje się być ślepą uliczką, która nie jest w stanie sprostać wymaganiom współczesnych użytkowników.

Kruchość eteru – wróg w zasięgu wzroku


Głównym problemem radiowych dostawców internetu (tzw. mikro ISP) jest fizyczna natura ich infrastruktury. Urządzenia outdoorowe (zewnętrzne), które montowane są na dachach budynków, są z założenia narażone na działanie czynników atmosferycznych. W teorii mają być odporne, jednak w praktyce każdy użytkownik takiej usługi zna doskonale frustrację związaną z gwałtowną burzą, ulewnym deszczem czy gęstą mgłą.

Zjawiska te powodują tłumienie sygnału, wzrost opóźnień (lata) oraz spadek przepustowości. Co gorsza, urządzenia te są podatne na zakłócenia elektromagnetyczne. W gęstej zabudowie, gdzie każdy sąsiad ma własne routery Wi-Fi, pasma 2,4 GHz i 5 GHz stają się przepełnione, co prowadzi do ciągłych spadków jakości połączenia.


Paradoks przepustowości – domowe Wi-Fi szybsze od łącza z dachu


Dochodzi do swoistego absurdu technologicznego. Obecnie standardowe routery instalowane w domach do obsługi telewizorów, laptopów i telefonów oferują przepustowości rzędu kilkuset, a nawet tysięcy Mb/s (standardy Wi-Fi 5, Wi-Fi 6). Tymczasem urządzenia na dachu, które służą do komunikacji z nadajnikiem oddalonym o 1–5 km, często operują na przestarzałych standardach i wąskich kanałach.

Klient płaci za usługę, która w domu rozchodzi się bardzo szybko, ale “kran”, z którego ta woda (internet) leci – czyli łącze radiowe do nadajnika operatora – jest zaledwie cienkim strumykiem. To właśnie to ostatnie ogniwo (backhaul) jest najsłabszym punktem całej infrastruktury.


2,4 GHz i 5 GHz kontra światłowód


Usługi ISP świadczone w technologii radiowej (najczęściej w pasmach 2,4 GHz i 5 GHz) opierają się na sprzęcie takim jak MikroTik czy Ubiquiti (Ubnt). Są to urządzenia, które sprawdzają się w scenariuszach „punkt-punkt” na krótkich dystansach, jednak w przypadku sieci dostępowej dla dziesiątek klientów obciążonych jednym łączem, ich wydajność drastycznie spada.

Porównując z łączami światłowodowymi, różnica jest fundamentalna:


    Niezawodność: Światłowód (FTTH) jest całkowicie odporny na zakłócenia elektromagnetyczne, deszcz, mgłę czy burze. Światło w szkle nie ulega degradacji pod wpływem pogody.

    Prędkość i symetria: Łącza radiowe często oferują transfery asymetryczne (większy download, mniejszy upload), a ich prędkość jest zmienna w zależności od obciążenia sektora nadajnika. Światłowód zapewnia stałą, gwarantowaną prędkość, zazwyczaj symetryczną (np. 300 Mb/s w obie strony).

Konkretne spojrzenie na rynek


Aby zobrazować przepaść technologiczną, warto przyjrzeć się ofercie światłowodowego dostawcy ut.net.pl. Operator ten, budujący sieć w oparciu o technologię FTTH (Fiber To The Home), dostarcza internet bezpośrednio do gniazdka w ścianie klienta. Oferuje stabilność, niskie opóźnienia (lata na poziomie 1-5 ms) oraz pakiety symetryczne, które są niezbędne do pracy zdalnej, wideokonferencji czy zaawansowanych zastosowań smart home.

Z drugiej strony barykady stoją firmy świadczące usługi po Wi-Fi "radiówki" na duże odległości.

Firmy te w swojej infrastrukturze wykorzystują głównie urządzenia radiowe takich producentów jak MikroTik i Ubiquiti. W wielu przypadkach, aby dostarczyć sygnał do klienta końcowego, operator zmuszony jest budować skomplikowane łańcuchy. Niejednokrotnie nadajniki łączą się z kolejnymi nadajnikami poprzez radiolinie, tworząc kilka “skoków” (hopów) radiowych. Sygnał przeskakuje z punktu A do B, z B do C, i dopiero z C do klienta. Każdy taki “skok” to potencjalne miejsce awarii, wzrostu opóźnienia i straty pakietów.

Dodatkowo, w erze gdy standardem staje się światłowód 1 Gb/s, radiowi ISP wciąż często operują na technologii AC1200 (2,4 GHz i 5 GHz) w nielicencjonowanym paśmie, co przy większej liczbie klientów prowadzi do przeciążenia widma radiowego.

Zalety FTTH – przyszłość bez zakłóceń


Decydując się na łącze światłowodowe, użytkownik zyskuje przede wszystkim przyszłościowość. Światłowód ma praktycznie nieograniczoną przepustowość. Jeśli dziś klient ma łącze 300 Mb/s, w przyszłości operator bez wymiany okablowania w ziemi może mu zaoferować 1 Gb/s, 2,5 Gb/s czy nawet 10 Gb/s.

W przypadku internetu radiowego (Radiówek) górny pułap jest ściśle ograniczony fizyką propagacji fal radiowych oraz pojemnością masztu, na którym zawieszona jest antena sektorowa. Klient podłączony do przeciążonego sektora w godzinach szczytu (wieczorem) doświadczy drastycznego spadku prędkości, co przy światłowodzie jest praktycznie niespotykane.

Podsumowanie


Era radiowych dostawców internetu dobiega końca. To technologia, która odegrała ogromną rolę w cyfryzacji terenów wykluczonych, ale jej ograniczenia – podatność na warunki atmosferyczne, zakłócenia w pasmach 2,4 GHz i 5 GHz, konieczność budowania skomplikowanych radiolinii oraz niska stabilność przy większych obciążeniach – sprawiają, że staje się ona przeżytkiem.

Dla użytkownika liczy się dziś nie tylko deklarowana prędkość, ale przede wszystkim stabilność i niskie opóźnienia. Pod tym względem światłowód nie ma żadnej konkurencji. Jeśli masz wybór między ofertą operatora FTTH (jak np. ut.net.pl) a ofertą lokalnej “Radiówki” opartej na sprzęcie MikroTik czy Ubiquiti z dachem pełnym skrzynek – wybór powinien być oczywisty. To jak porównanie jazdy autostradą (światłowód) do przedzierania się przez polne drogi w deszczową noc (Wi-Fi outdoor).

Inne aktualności


Loading...